Tytułowe pytanie pewnie zadaje sobie wielu rodziców i opiekunów. Wakacje do dla najmłodszych czas beztroski ale dla ich pracujących rodziców często nie lada kłopot i nieustannie pojawiające się pytanie, jak zagospodarować swoim pociechom ten wolny czas. Wychodząc naprzeciw tego typu pytaniom, wyszukaliśmy dla Was, co można robić zostając na wakacje w mieście.

Już niedługo, bo od 1-go sierpnia ruszy projekt pod tytułem „Na Cyruliczej nie tylko cyrulicy” , który dedykowany jest właśnie dzieciom i ich opiekunom. Za jego realizację odpowiada dzielnica Śródmieście, która w ramach akcji Dzielnice Kultury z okazji 700-lecia lokacji Lublina postanowiła przybliżyć dawne dzieje różnych części miasta. Całość potrwa do 17-go dnia sierpnia, a udział w wydarzeniu jest bezpłatny.

Projekt polegał będzie na zorganizowaniu w przestrzeni ulicy Cyruliczej pięciu warsztatów, w których udział będą mogły brać nie tylko dzieci, choć są głównym adresatem projektu, ale i dorośli, którzy przyjdą tam razem z nimi. W planach organizatorzy uwzględnili także spacer po ulicy z przewodnikiem i prelekcję w Lubelskiej Izbie Rzemiosła i Przedsiębiorczości. Celem jest nie tylko zagospodarowanie czasu wolnego najmłodszym lublinianom ale i łączenie, jak to się mówi, przyjemnego z pożytecznym. Nauka i zabawa idą tutaj w parze, a podobno takie połączenie najlepiej sprzyja zapamiętywaniu wiedzy. Klimat warsztatów ma za zadanie także zainteresować najmłodszych historią Lublina i zbliżyć ich do poznania dawniej panujących zwyczajów i tradycji ich rodowego miasta. W przypadku ul. Cyruliczej głównym zagadnieniem będzie handel i rzemiosło, bo to właśnie z tego kiedyś słynęła.

W założeniach projektu nie zabraknie także zajęć praktycznych – np. warsztatów kulinarnych. Dzieci dowiedzą się między innymi, czym są dawne ,,sodówki” i jak produkuje się soki. Pokrótce omówione zostaną najpopularniejsze napoje, w czasach gdzie nie znano jeszcze Coca-Coli, a na zakończenie każdy uczestnik będzie mógł przygotować własnoręcznie wyciskany sok.

Druga część przypadnie z pewnością do gustu każdemu dziecku, bo traktować ma o łakociach. Lata temu przy ul. Cyruliczej mieściło się wiele zakładów zajmujących się na co dzień produkcją wafli, właśnie dlatego to na podstawie wafli i skomponowanej samodzielnie masy będzie można stworzyć swój własny słodycz.

Kolejne warsztaty dotyczyć będą świec. Dlaczego? Bo to właśnie tu przed wojną miał swoją siedzibę warsztat Abrama Wolfa Lewkowicza, tworzącego świece. Atrakcją dla najmłodszych będzie zaprojektowanie i wykonanie własnej świecy. Począwszy od rozgrzania parafiny, przez dodanie barwników, muszelek, kawy i innych rozmaitości, dzieci będą mogły poznać nie tylko technikę wykonywania świec ale i usłyszeć jak ważna rolę pełniły w dawnych czasach.

Przedostatnie zadanie to prawdziwa frajda dla małych architektów. Inspirując się historią ul. Cyruliczej, gdzie mieściły się w ów czasach sklepy cukiernicze, dzieci dobierając się w grupy będą miały za zadanie zaprojektować makiety sklepu ze słodyczami. Jak się można domyśleć niejedno dziecko marzy, by mieć na własność taki sklep, więc zakładamy, że będzie to dla maluchów nie lada gratka.

Podobnie, jak poprzednie, ostatni warsztat będzie równie kreatywny. Podążając śladami mieszczącego się dawniej przy ul. Cyruliczej zakładu wyrobu torebek papierowych N. Lubarta, do zadań uczestników należało będzie zaprojektowanie unikalnego opakowania na wybrany produkt.

Jak widzicie, wakacje w mieście nie muszą być nudne, a z organizowanego w sierpniu wydarzenia uczestnicy wrócą nie tylko z pełnymi gadżetów rękami ale i ogromem informacji, które zostaną przedstawiony w jakże ciekawy i pomysłowy sposób.

My cieszymy się, że jesteśmy częścią Lublina i możemy współtworzyć jego, jakże bogatą historię. Dzieci i ich rodziców po wydarzeniu zapraszamy na domowe ciastko, aby uzupełnić energię po tak aktywnie spędzonym dniu. Życzymy udanych projektów i nie możemy doczekać się kolejnych wydarzeń organizowanych w ramach 700-lecia naszego miasta. Wybierając się na wydarzenie zapraszamy do skorzystania z naszego parkingu, który pomieści wiele samochodów, a stąd już tylko przysłowiowy ,,rzut beretem” dzieli Was od wspomnianych atrakcji.

Opublikował/a Alicja Kowalska
Urodzona lublinianka, związana z Lublinem od ponad 25 lat. Tu dorastała i nie wyobraża sobie przeprowadzki do innego miasta. Choć zna Lublin od lat, twierdzi że nadal nie odkryła w pełni jego uroków.